No właśnie do tego by nauczyć się obcego języka nie wystarczą tylko same chęci. Jeśli sytuacja wymaga tego ze musisz nauczyc się go bardzo szybko przynajmniej jego podstaw to musisz próbować wielu sposobów a nade wszystko powtarzać słowa głośno pozbywając się wstydu ze wypowiada się te słowa początkowo zle przekrecajac litery ba nawet całe słowa. Nic nie da krępowanie się swoją niepoprawną wymową jezyka bo to nie pomaga a raczej hamuje i opóznia wszystko.Mówić ,pokazywać ,pokazywać ,mówić a wtedy śmiać się można aż do bólu brzucha i prawdziwego posikania ze śmiechu:))))))
Żeby nie było że zemnie taka chwali dupa i ze wszystkim sobie tak dobrze
radzę muszę napisać z czym sobie zupełnie nie radziłam na samym
początku pracy opiekunki w wersji niemieckiej :))
Podstawowym błędem jest kojarzenie niemieckich słów ze słowami polskimi bo wtedy to można doznać prawdziwego rozdwojenia jazni:)) Moja babcia okazywała dużo cierpliwości i wyrozumienia ale pózniej już wiedziałam że jak użyłam słowa całkiem z księżyca mówiła: " Ela aa?" i robiła zdziwioną minę :)) Raz weszłam do pokoju i powiedziałam .Oma regan !Babcia na to co? No regan!! I wtedy zaczęłam sie głośno śmiać bo miało być regen. I dopowiedziałam że nie ma być zdziwiona bo dziś w niemczech leci z nieba amerykański prezydent ha ha ha ha ha Takich przejęzyczeń było całe mnóstwo ale nie wstydzę się tego bo tylko w taki sposób można nauczyć się poprawnie mówić! Babcia lubi sobie pogadać i po każdym posiłku schodzi zawsze godzina na rozmowę.Czasem starałam sie ją słuchac a czasami ona mówiła a ja zajeta jestem swoimi myślami:))) Bywało tak że sprowadzało mnie na ziemie słowo które powiedziała...Po jakimś już czasie jak tam byłam babcia powiedziałaa ze bardzo jest zadowolona z mojej obecności że może ze mną prowadzić dyskusyje na każdy temat:)))))))))))))))))
W miasteczku tym mieszka Polka która jakby brała pod skrzydła jakąś część polek które tam pracują (pochodzi z moich stron) co dwa tygodnie zaprasza nas ok 10 na kawę ,dobre ciacho i napoje jakie kto woli. Wtedy każda zdaje relacje ze swojej pracy. Nie obywa się oczywiście bez
nabijania jedna z drugiej ze swoich gaf :)) Po dwóch tygodniach mojej
pracy z babią na takim spotkaniu powiedziałam że nie mają się nabijać bo
która z nich wiedziała po tak krótkim czasie gdzie pracował maż babci
,ile miał lat jak zmarł? Bo ja to wiem!:))) W całodobowej opiece nad podopiecznym przysługują dwie godziny pauzy od 13 do 15 i to jest swięty czas W tych godzinach nie ma odwiedzin obcych oprócz ewentualnie rodziny która ma swoje klucze od domu, nie ma dostaw napoi ,nie ma wizyt fryzjera. Wszyscy wiedzą o tym że w tym czasie ma prawo nie być w domu opiekunki.W tych dwóch godzinach możesz wychodzić gdzie chcesz ,mogą ciebie odwiedzać. Wola twoja co w nich robisz. ..A to że jak niektóre opiekunki po swoim powrocie zastają prawdziwy sajgon no to juz zupełnie inna sprawa:)))))
„Ponoś porażki często, abyś mógł odnieść sukces szybciej.” – Tom Kelley, Ideo
niedziela, 7 lutego 2016
sobota, 6 lutego 2016
Pierwsza rada.
Jeśli ktoś decyduje się na pracę opiekunki i jest to możliwe radziłabym pojechać do pracy z dwa trzy dni wcześniej od wyznaczonej daty ponieważ pozwala to na wprowadzenie przez osobę która " zdaje" nam babcie lub dziadka lub obydwoje z całym inwentarzem. Ja tak zrobiłam.Patrzyłam ,notowałam i próbowałam przejmować obowiązki choć docelowo i tak każdy wypracowuje sobie swoje sposoby na to żeby było łatwiej i jeśli można to tak nazwać przyjemniej .Moja babcia mieszka w dużym piętrowym domu w którym bardzo szybko nauczyłam się poruszać swobodnie i w nic nie uderzyć:))) Jak sie pózniej okazało miałam ogromną łazienkę tylko dla mnie o czym inne opiekunki mogły tylko pomarzyć. W ogóle jest coś w tym babci domu że nie czuję się tam obco Jeśli nie zna się osoby która przed nami opiekowała się podopieczną trzeba brać poprawkę na wszystko co mówi na temat opieki bo nie koniecznie moze pokrywać się to z prawdą.Ma to różne podłoża a głównym jest oczywiście rywalizacja. Prawda jest taka że w naszym interesie jest dobrze opiekować się bo to znaczy ze praca będzie na dłużej a o to w tym wszystkim chodzi ale niektóre opiekunki zachowuja sie jakby tego nie rozumiały.Ja po tygodniu zaczęłam wprowadzać w życie wszystko to co niby nie wolno mi było robić bo babcia tego nie lubi. Okazało się że moja babcia jest otwarta na zmiany ale trzeba zrobić to w umiejętny sposób:.Potrzebowałam do tego moich oczu ,sprutu i nie wychodzenia przed szereg:))) Na święta Bożego narodzenia to znaczy po miesiacu mojej pracy tam dom wyglądał no trochę inaczej bo zniknęły wszystkie tandetne ozdoby które były zupełnie wszedzie a kolorowy kogut który mnie witał za kazdym razem jak wchodziłam do kuchni po prostu zwalał mnie z nóg! Działał na mnie po prostu wkurwiająco:)))Rodzina babci wychodziła z podziwu dla mnie jak ja to zrobiłam bo babcia nie pozwalała nikomu tego wszystkiego ruszyć.Ma się te zdolności ha ha ha ha ale dzięki temu nabierałam coraz wiekszej pewności siebie bo kiedy słyszy się Ela dobrze to robisz ,bardzo dobrze to robisz ba nawet perfekt! To najlepsze co moze byc oprócz oczywiscie tygodniowej wypłaty by poczuć sie docenionym i zacząć wierzyć że całkiem do niczego się nie jest.
Malcolm S. Forbes:
„Zbyt wielu ludzi przecenia to, kim nie jest i nie docenia tego, kim jest.”
Malcolm S. Forbes:
„Zbyt wielu ludzi przecenia to, kim nie jest i nie docenia tego, kim jest.”
środa, 3 lutego 2016
Ja gut ja gut ... a skąd ja ci w zimie jagóg wezmę:)))
Nie wiem co czy to los tak sprawił czy jakiś inny czort bo przecież nie przypadek bo w te akurat nie wierzę że zaczęłam jakby nowy rozdział w życiu ? Jeśli można to tak nazwać. Jedna praca się kończy to drugą trzeba szybko łapać no chyba że ma się w skarpecie sporo to wtedy można sobie dać czas na to wszystko na co ja czasu nie miałam. Zresztą nie słynę z tego by zbyt długo dumać nad czymś co wydaje się być jasne i oczywiste od samego początku. Ja kobieta pracująca co żadnej pracy sie nie boi do tego dorzucić mogę że nie z jednego pieca jadłam chleb postanowiłam popracować w Niemczech jako opiekunka osoby starszej. No tak więc o ile z opieką nie miałam zadnych problemów to ze znajomością języka niemieckiego i owszem bo nigdy nie skalałam sie jego nauką. Bład ogromny ale czy to tylko on jeden w moim życiu?
Pojechałam na 9 tygodni i od razu mówię że pierwszego tygodnia to właściwie nie pamiętam bo tak ogromny to był dla mnie stres! Babcia w wieku bez dwóch lat stuletnia ale od razu zaznaczam że nie dałabym jej więcej niż 85.W pełni zdrowa na umyśle hahahaha. Żeby bardziej obrazowo to przedstawić powiem że pewnego razu kazała żebym przyniosła jej encyklopedię bo chciała poszukać jakiś wyraz.Całkiem serio mówię że trafiła mi się osoba przy której mogłam szlifować naukę jezyka niemieckiego którego nie znałam bo to czego sie nauczyłam mogłam sobie.. no ,no właśnie:))) Problem był bo babcia heskim zajeżdżała co dla mnie było dodatkowym utrudnieniem bo miałam wrażenie że ona po amerykańsku do mnie mówi:)))
Oj no nie wypada się chwalić ale ja przecież zdolna bestia jestem i w efekcie babcia stwierdziła że my dwie to luks duet jesteśmy:)))
Będę w odcinkach pisała o tym z czym musiałam się zmierzyć bo a nóż przyda się to komuś kto "zapragnie" zająć się taką pracą.W Polsce coraz gorzej się ma.
Porozumienie miedzy ludzmi jest bardzo ważne.,Zrozumienie tego co sie do siebie mówi jest podstawą w kontaktach międzyludzkich.Dokładając jeszcze barierę językową....No nie ukrywam że trzeba się wykazać niemałą akrobacją ,bystrością i ogromną determinacją by efekt był zadawalający dla obydwóch stron.Jednak bez ogromnego poczucia humoru w który obdarzyła mnie i moją podopieczną matka natura trwałoby to wszystko zdecydowanie dłużej i odbiłoby się to bardziej boleśnie na mojej psychice.
Kiedy siedziałam w swoim pokoju i beczałam z bezsilności bo to że nie wiedziałam co babcia do mnie mówi nie wynikało z tego że jestem głupia tylko z tego że nie rozumie co ona do mnie mówi.Nie cierpię ,nie na widzę takich sytuacji kiedy czegoś nie rozumie! Należę do tej grupy ludzi która woli usłyszeć... nie nadajesz się ,odpuść sobie niż domyślać się w czym leży problem. Gdzieś z tyłu głowy słyszałam samą siebie...Ela poradzisz sobie bo przecież jak sie czegoś bardzo chce....przecież z większymi problemami sobie radziłaś! Wiec i ty nauczysz się tego cholernego niemieckiego! Tylko nie chciej wszystkiego od razu!
Kiedy jadłyśmy posiłki hahaha "rozmawiałyśmy " i obie miałyśmy świadomość że kazda z nas się stara by zrozumieć druga i dalej myślałam o tym ilu ludzi jest takich którzy mówią w tym samym jezyku a i tak nic nie rozumieją i tak nic do nich nie dociera. Nie... no ja rzeczywiście zdolna bestia jestem!!!:))) Pan Bóg wiedział co robi mieszając języki różnej maści.Wiedział dokładnie że ci co naprawdę będą tego chcieli dogadają się zawsze!
Pojechałam na 9 tygodni i od razu mówię że pierwszego tygodnia to właściwie nie pamiętam bo tak ogromny to był dla mnie stres! Babcia w wieku bez dwóch lat stuletnia ale od razu zaznaczam że nie dałabym jej więcej niż 85.W pełni zdrowa na umyśle hahahaha. Żeby bardziej obrazowo to przedstawić powiem że pewnego razu kazała żebym przyniosła jej encyklopedię bo chciała poszukać jakiś wyraz.Całkiem serio mówię że trafiła mi się osoba przy której mogłam szlifować naukę jezyka niemieckiego którego nie znałam bo to czego sie nauczyłam mogłam sobie.. no ,no właśnie:))) Problem był bo babcia heskim zajeżdżała co dla mnie było dodatkowym utrudnieniem bo miałam wrażenie że ona po amerykańsku do mnie mówi:)))
Oj no nie wypada się chwalić ale ja przecież zdolna bestia jestem i w efekcie babcia stwierdziła że my dwie to luks duet jesteśmy:)))
Będę w odcinkach pisała o tym z czym musiałam się zmierzyć bo a nóż przyda się to komuś kto "zapragnie" zająć się taką pracą.W Polsce coraz gorzej się ma.
Porozumienie miedzy ludzmi jest bardzo ważne.,Zrozumienie tego co sie do siebie mówi jest podstawą w kontaktach międzyludzkich.Dokładając jeszcze barierę językową....No nie ukrywam że trzeba się wykazać niemałą akrobacją ,bystrością i ogromną determinacją by efekt był zadawalający dla obydwóch stron.Jednak bez ogromnego poczucia humoru w który obdarzyła mnie i moją podopieczną matka natura trwałoby to wszystko zdecydowanie dłużej i odbiłoby się to bardziej boleśnie na mojej psychice.
Kiedy siedziałam w swoim pokoju i beczałam z bezsilności bo to że nie wiedziałam co babcia do mnie mówi nie wynikało z tego że jestem głupia tylko z tego że nie rozumie co ona do mnie mówi.Nie cierpię ,nie na widzę takich sytuacji kiedy czegoś nie rozumie! Należę do tej grupy ludzi która woli usłyszeć... nie nadajesz się ,odpuść sobie niż domyślać się w czym leży problem. Gdzieś z tyłu głowy słyszałam samą siebie...Ela poradzisz sobie bo przecież jak sie czegoś bardzo chce....przecież z większymi problemami sobie radziłaś! Wiec i ty nauczysz się tego cholernego niemieckiego! Tylko nie chciej wszystkiego od razu!
Kiedy jadłyśmy posiłki hahaha "rozmawiałyśmy " i obie miałyśmy świadomość że kazda z nas się stara by zrozumieć druga i dalej myślałam o tym ilu ludzi jest takich którzy mówią w tym samym jezyku a i tak nic nie rozumieją i tak nic do nich nie dociera. Nie... no ja rzeczywiście zdolna bestia jestem!!!:))) Pan Bóg wiedział co robi mieszając języki różnej maści.Wiedział dokładnie że ci co naprawdę będą tego chcieli dogadają się zawsze!
poniedziałek, 1 lutego 2016
Wróciłam :)
Wróciłam bo ja zawsze wracam jeśli nie fizycznie to chociaż myślami wracam. .Zawsze wracam do miejsc do ludzi przywołując wspomnienia....O złym zapominam wybielając plamy przeszłości.Tak łatwiej się żyje ,tak łatwiej dostrzega się to co niewidzialne jest dla oczu... Najzdrowiej jest żyć w harmonii ze swoim wnętrzem bo cóż mi po radości która nie jest moja? Cóż mi po gniewie z którym mi nie do twarzy?Ja po prostu chcę żyć , czuć i słyszeć w sobie tę melodię dzięki której ....chce się żyć i dzięki której da się żyć!!!
Dlatego zawsze wracam........
Dlatego zawsze wracam........
Subskrybuj:
Posty (Atom)