piątek, 26 lutego 2016

Wiosenne porządki umysłu

Podrzeć ,zniszczyć  a  na  końcu  spalić. Wszystko to co hamuje co przeszkadza co sprawia że umysł jest wciąż przypalony czyli nie taki jakim powinien być.Takich rad najczęściej udzielamy innym. Jakie to proste udzielać rad innym...
Tak ,tak  trzeba zrobić porządek ale jeszcze nie dziś bo dziś co innego jest do zrobienia bo dziś masz umówione spotkanie gdzie ktoś będzie oczekiwał że mu dobrze w czymś doradzisz.Tak tak jutro sie tym zajmę.Tak jutro na pewno.Sos przypala się coraz bardziej.Widzisz to ,czujesz to ale wymyślasz setki powodów by tego nie zrobić. Znasz odpowiedz dlaczego tak robisz. Znasz doskonale. Bo ten przypalony sos to jedno co masz i co potrafisz robić .Pozbyć się tego? Tak tak jutro się tym zajmę...Tak jutro na pewno.


środa, 24 lutego 2016

Czy gra warta jest świeczki.

Kiedy zmienia się środowisko i przebywa się wśród nowych ludzi chce się czy nie poznaje się ich .historie. Na  takich grupowych  spotkaniach  opiekunek bywało tak że wszystkie mówiły na raz ale bywało też i tak że mówiła jedna a reszta słuchała. Na jednym z takich spotkań któraś zadała pytanie kończąc opowiadać dlaczego tu przyjechała i z jakiego powodu tu się znalazła. Dlaczego? Słuchałam..popijając kawę. Musiałam to robić wyjątkowo szybko bo jedna z kobiet zapytała mnie ..spieszysz się gdzieś?  Nie nigdzie się nie spieszę a dlaczego pytasz?  Bo pijesz tą kawę tak szybko jakbyś za pięć minut musiała z tąd  wyjść. Spojrzałam na kubek z kawą i rzeczywiście miałam  ja już wypitą a przecież  niedawno dopiero  zaczęłam ją pić.  Wyjątkowo mi dziś smakuje odpowiedziałam . Kiedy już rozchodziłyśmy się a właściwie rozjeżdżałyśmy bo panie opiekunki poruszają się  tu najczęściej rowerami  kobieta która siedziała obok mnie na spotkaniu zapytała: A ty dlaczego tu przyjechałaś?  Zdziwiło mnie jej pytanie na które odpowiedziałam wsiadając już na rower...Jak to dlaczego ?Jak wszystkie tutaj  żeby zarobić  pieniądze. Ela ..to nie jest główny powód dla którego tu przyjechałaś  powiedziała  i  każda z nas  rozjechała się w swoją stronę. A właśnie że dlatego powtarzałam mówiłam to pewnie nawet głośno sama do siebie  .Reszta dnia właściwie .nie różniła się niczym od poprzedniego. Przed kolacją babcia mnie zapytała Ela coś ci jest ? Nie a dlaczego pytasz? Bo wyglądasz  tak jakby ci coś było....Żeby już dała mi spokój powiedziałam ze boli mnie trochę głowa.
Kiedy wieczorem znalazłam się już w łazience i spojrzałam w lustro..  z wyrzutem pełnym gniewu  powiedziałam do siebie....Kłamczucha , kłamczucha , kłamczucha. Aktorka i do tego marna aktorka.!
Dlaczego nie mówimy  prawdy? Bo tak wygodniej  ?,Bo nie chcemy kogoś zranić? Bo nie chcemy być wytykani palcami?  Bo się jej boimy?  Bo nie chcemy być gorsi  ,słabsi od innych? A może dlatego że przed nią uciekamy?

sobota, 20 lutego 2016

Gordyjka mnie natknęła

Kiedy czytam ,widzę  lub  osobiście  uczestniczę w takich i podobnych sytuacjach i zdarzeniach  i zachciałoby mi sie "wydawać wyrok "to momentalnie przed oczami widzę moją babcie  która  udzielała  wszystkim swoim wnukom rad  .Rady te zawsze oparte były  konkretnym przykładem. Babcia wiedziała że do niektórych mówi ale oni i tak tego nie słyszą . Ona jednak miała nadzieję ze chociaż w jakiejś części swoich wnuków uda jej się rozwinąć pewne cechy charakteru które może nie ułatwiają życia ale pozwalają się w tym życiu odnależć. Od dziecka byłam osobnikiem bardzo dociekliwym i jeśli czegoś nie rozumiałam  to tak długo chodziłam jak to sie mówi za dupą  aż mi to ktoś wytłumaczył.. Czasami po paru dniach wracałam i pytałam czy ja to dobrze rozumie i tu oczywiście padał przykład jak na dziecko z ogromną wyobraznią  przystało. Babcia chciała czy nie tłumaczyła do końca mówiąc ..Ty jesteś mądrą i dobrą dziewczynką ale żebyś ty tak jeszcze mocno nie broiła. Takie to było dla mnie wtedy niesprawiedliwe bo ja się przecież  tak bardzo starałam by nie  broić bo to ze wszystkiego musiałam  sobą  dotknąć  miałam przecież  już we krwi.
Jednym z takich rad była ...nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Przykłady były oczywiście zaraz po tym żeby lepiej zrozumieć.Ja  żeby potwierdzić że zrozumiałam zapytałam babcie ..to znaczy że babcia musi starać się bardzo mało  na dziadka  krzyczeć ?    Babcia której nigdy nie brakowało słów jakby zamarła i dopiero po chwili odpowiedziała.. tak właśnie tak trzeba to tłumaczyć. 
Bo tak to już jest że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia  lub zapomniał  jak sam  w jednych portkach chodził.
Do mnie jednak najbardziej przemawia to przysłowie które poznałam od babci i kiedy nadarza się w moim życiu okazja by być prawdziwą świnią przypomina mi sie...nie czyn drugiemu co tobie nie miłe. Staroświeckie to powiedzenie ale niema jak wrócić do korzeni .
Dziś u nas zjazd rodzinny a okazją do niego są urodziny mojej babci. Gdyby żyła za kilka dni  skończyłaby równe 100 lat. 
Mówi się że za sto lat nie bedzie nas ....A  MOŻE TO TAK  JEDNAK NIE JEST..?

czwartek, 18 lutego 2016

Wybaczanie

Dlaczego wybaczamy ? Często się słyszy : ja nigdy jej /jemu /im  tego nie wybaczę! Co powoduje i jaką granicę zranienia ,rozczarowania ,bólu  musi ktoś przekroczyć by usłyszeć od nas takie słowa. Oj  pewnie że zależy to od typu wyrządzonej krzywdy ale w jaki sposób się ją mierzy? Emocje są motorem napędzającym  tą całą machinę ludzkich odczuć.. Gra wstępna tak to ładnie nazwę  pozwala  każdemu człowiekowi poznac najskrytsze zakamarki samego siebie a wiadome jest przecież że nie każdemu na to pozwalamy.W emocjonalnym poznawaniu naszej wrażliwości z reguły towarzyszy nam spontaniczność no przynajmniej powinno tak być.Wrażliwość .tak to ona decyduje o tym czy wybaczamy czy też nie. Nie ,nie to wcale nie honor ,szacunek do samego siebie  sprawia że po prostu musimy nie wybaczyć bo tak po prostu trzeba żeby inni ciebie szanowali. Owszem te cechy charakteru są bardzo ważne w życiu ale to nie z nimi się rodzimy przychodząc na swiat. Natomiast nasza wrażliwość jest jakby dana każdemu w prezencie w dniu jego narodzin.Wrażliwość była pierwsza i jeśli nawet nie rozwija się w człowieku to mimo to wciąż w nim  jest. 

W moim rodzinnym domu zawsze było tak że mówiło sie to co się myśli.Czasami były tam takie dyskusje że gdyby ktoś tego słuchał powiedziałby ze oni sie tam chyba pozabijają .To nie było nigdy wulgarne ale tak dosadne że głowa mała. Po takich  dyskusjach rozchodziliśmy sie uśmiechajac do siebie .No czasami po kilku dniach.  Pewnie dlatego między innymi  nie potrafię być złą na kogoś bardzo długo.Wrażliwość wygrywa bo gdyby nie ona to honor nigdy by mi na to nie pozwolił. Pewnie wyszłabym z twarzą jak to sie dostojnie mówi ale czy byłabym przez to szczęśliwsza? Czy może byłoby tak że honoru twarz nie pozwalałaby  mi  być szczęśliwą?
Od zawsze tak uważałam że ..są ludzie którzy potrafią wybaczyć wiele i tacy którzy nie potrafią wybaczyć zupełnie nic. Jak to mówią Bóg Honor i Ojczyzna a życie ?   A życie przelatuje przez palce.....Wybaczanie to droga do wolności samego siebie.!