Dzisiaj przyszła do mnie do sklepu mama z pięcioletnią córką.Dziewczynka chciała jakąś bluzkę ale mama powiedziała ze nie kupi bo nie ma pieniędzy.Dziewczynka odpowiedziała ale przecież masz tylko mówisz ze nie masz.Odezwałam sie do dziecka i mówię ale może na prawdę mama nie ma pieniążków?Dziewczynka spojrzała na matkę podeszła do mnie blisko i mówi"mama ma pieniądze tylko schowane bo widziałam jak kładła do szafy zeby tata nie widział bo by jej wszystko na piwo zabrał." Mama mówi że nie wolno kłamać a kłamie.Matka oczywiście słyszała co powiedziała jej córka zmieszana złapała ja za reke i wyszła.
Zaraz staneła mi przed oczami lekcja jaką dał mi mój syn kiedy miał pięc lat.Miałam dośc ciężki dzień i nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek. Zadzwonił telefon a ja powiedziałam do męza jak do mnie to powiedz ze mnie nie ma .Mały Paweł temu sie przysłuchiwał. Zaczął sie krecić koło mnie az w końcu zapytał: mama czy wolno kłamać? Przecież wiesz ze nie wolno tyle razy ci to powtarzam.Paweł znowu zapytał:mama a wolno kłamac jak kogoś boli głowa. Odpowiedziałam tym bardziej nie wolno kłamac bo jeszcze bardziej od tego kłamstwa rozboli głowa.Paweł dalej pyta a ciebie mama zaczęła bardziej boleć głowa?A dlaczego pytasz odpowiedziałam?No bo bolała cię głowa i kazałas tacie powiedziec ze cię nie ma w domu a przeciez jesteś. Mówiłas że nie wolno kłamać.
Powiem wam poczułam sie jakby mi ktoś dał w twarz!Wstydziłam się sama przed sobą.
Często tak jest ze tłumaczy sie dzieciom nie wolno tego robic bo to nieładnie.Tłumaczymy tłumaczymy by dziecku wpoić zasady a tu raptem bomba bo sami zaprzeczamy soba tego co wpajaliśmy dziecku by wyrosło na porządnego człowieka. Przykład nie da sie ukryc idzie z samej góry.
Była to lekcja wychowawcza dla mnie samej.Powiem wam ze ile razy chciałam póżniej z kłamać przypominała mi sie ta scena z moim pięcioletnim synem.To prawda ze dzieci czasami dają nam lekcje wychowawcze.I prawda jest ze jajko jest czasami mądrzejsze od kury.