wtorek, 3 września 2013
Pod górkę
Ostatnio los dla mnie nie jest łaskawy ponieważ stawia przede mną coraz to nowe trudności.Zawsze już tak jest że problemy spadają na nas dwójkami a nawet czwórkami.Bez przerwy trzeba się wspinać pod tą cholerną górkę a skąd tu brać na to siły.U mnie obecnie jest kicha i nawet nie mam pomysłu jak z tego wybrnąć.Najlepiej położyłabym sie i przespała ten trudny czas ale jak tu spać kiedy to wymaga właśnie mojej aktywności.Płacz ten tylko przychodzi łatwo ale zawstydza i pokazuje jaki człowiek jest słaby.Tyle u mnie na dzień dzisiejszy.Dzięki Bogu nie jestem z tym wszystkim sama .Czas ten jest lekiem na wszystko.Moja babcie zawsze mówiła da Bóg dzień da i radę i ja się tego trzymam.Napisałam i jest mi odrobinę lżej.
piątek, 16 sierpnia 2013
Ksiądz Wojtek
Siedem lat temu przybył do naszej społeczności by pełnić posługę wikariusza.Początkowo niesmiały pomalutku zaczął rozwijać u nas skrzydła swej posługi.Jest niesamowicie dobrym mówcom dlatego też z tego powodu ludzie lubili chodzić na mszę kiedy Wojtek sprawował ją.
Tak się złożyło że w tym okresie na początku jego pracy ja bardzo rzadko chodziłam do kościoła.powodem było nic innego tylko grzech który dusił mnie i nie pozwalał konfrontować go z prawdą.Kiedyś raz poszłam i natrafiłam właśnie na niego.Słuchając kazania poczułam jakby coś we mnie pękło!Myślałam w duchu sobie skąd on wie o mnie tyle rzeczy bo miałam wrażenie że mówi do mnie.Wróciłam do domu i dalej myślałam o tym co mówił.Jego słowa bardzo mocno utkwiły mi w głowie.Od tego czasu coraz częściej zaczęłam chodzić do kościoła.Dzięki niemu i temu co zrobił dla mnie zaczęłam na nowo żyć!
Jest bardzo skromnym księdzem ale upartym i potrafi doprowadzić ważne sprawy do końca .Ma niesamowicie ogromne poczucie humoru.bardzo duzo robi dla młodzieży.
Dziś odprawiał ostatnią mszę w naszej parafi. Frekfencja dopisała! Powiem wam odbyło sie wszystko bardzo spontanicznie ludzie nie kryli wzruszenia Nie pamiętam żeby kiedyś było takie pożegnanie.Proboszcz u nas nie ma zwyczaju organizować takie"imprezy"
Siedem lat to szmat czasu....można sie przyzwyczaić i na prawde poznać jakim kto jest człowiekiem.Oby takich księży było jak najwięcej!!!Przed tym człowiekiem chylę czoło a nie robię tego często.
Tak się złożyło że w tym okresie na początku jego pracy ja bardzo rzadko chodziłam do kościoła.powodem było nic innego tylko grzech który dusił mnie i nie pozwalał konfrontować go z prawdą.Kiedyś raz poszłam i natrafiłam właśnie na niego.Słuchając kazania poczułam jakby coś we mnie pękło!Myślałam w duchu sobie skąd on wie o mnie tyle rzeczy bo miałam wrażenie że mówi do mnie.Wróciłam do domu i dalej myślałam o tym co mówił.Jego słowa bardzo mocno utkwiły mi w głowie.Od tego czasu coraz częściej zaczęłam chodzić do kościoła.Dzięki niemu i temu co zrobił dla mnie zaczęłam na nowo żyć!
Jest bardzo skromnym księdzem ale upartym i potrafi doprowadzić ważne sprawy do końca .Ma niesamowicie ogromne poczucie humoru.bardzo duzo robi dla młodzieży.
Dziś odprawiał ostatnią mszę w naszej parafi. Frekfencja dopisała! Powiem wam odbyło sie wszystko bardzo spontanicznie ludzie nie kryli wzruszenia Nie pamiętam żeby kiedyś było takie pożegnanie.Proboszcz u nas nie ma zwyczaju organizować takie"imprezy"
Siedem lat to szmat czasu....można sie przyzwyczaić i na prawde poznać jakim kto jest człowiekiem.Oby takich księży było jak najwięcej!!!Przed tym człowiekiem chylę czoło a nie robię tego często.
niedziela, 11 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)