Do posłuchania :)
wtorek, 20 grudnia 2016
piątek, 18 listopada 2016
Portret
Tyle słów które zostały niewypowiedziane
nigdy.
Tyle uśmiechu którego później nie było.
Nic na potem nie pozostało
oprócz potarganego myślami żalu.
W krajobrazie serca
na próżno wypatrywać kolorowych myśli.
Na nic się zdały serca zaklęcia
by wiosną wspomnień zapachniało znów
by spełniło się do końca.
W serce niepamięć zaczyna się wkradać
by łatwiej mu było żyć.
I choć czasami uśmiech do niego zagląda
to jednak zbyt mało,
za mało
by wspomnienia mogły ukojeniem
dla niego być.
nigdy.
Tyle uśmiechu którego później nie było.
Nic na potem nie pozostało
oprócz potarganego myślami żalu.
W krajobrazie serca
na próżno wypatrywać kolorowych myśli.
Na nic się zdały serca zaklęcia
by wiosną wspomnień zapachniało znów
by spełniło się do końca.
W serce niepamięć zaczyna się wkradać
by łatwiej mu było żyć.
I choć czasami uśmiech do niego zagląda
to jednak zbyt mało,
za mało
by wspomnienia mogły ukojeniem
dla niego być.
niedziela, 14 sierpnia 2016
Nadbagaż
Chyba każdy kto udaje się w daleką podróż z rozwagą najpierw układa rzeczy myśląc... te muszę zabrać bo te będą dla mnie niezbędne w podróży. Zaczynasz pakować i okazuje się że wszystko się w tej podróżnej torbie nie zmieści .Wyjmujesz wkładasz z powrotem ale wiesz że i tak część rzeczy musisz zostawić..I tak się dzieje.Gdzieś w połowie podróży zauważasz że część rzeczy które miały być dla ciebie niezbędne w ogóle ich nie używasz. Jesteś zły na siebie że żle wybrałeś .Usunąłeś je bo tak podpowiadał ci szósty zmysł i doświadczenie.
Niedawno odwiedziły mnie dwie moje koleżanki jeszcze ze szkoły średniej.No oczywiście że długie rozmowy i na dodatek z gatunku tych niedokończonych i ploteczek też. Ja tym razem bardzo mało mówiłam tylko słuchałam co rzadko się zdarza ale jednak się zdarza. Były wspomnienia z typu a pamiętacie ??A pamiętacie?? Pewnie że pamiętamy takie fajne młodzieńcze szaleństwa zawsze się pamięta bo to było to czego się próbowało ,smakowało na drodze w dorosłość rzekłam jakby obudzona ze snu. A pamiętacie Marysię S spotkałam ją kiedyś w sklepie i zagadałam a że się tyle lat nie widzieliśmy poszliśmy na kawę .Ona była rok starsza od nas ta co miała takiego fajnego chłopaka co wszystkie jej go zazdrościły. Pamiętamy ona to była głupia za nim ale i on wydawał się w nią wpatrzony. Dlatego każda z nas jej go zazdrościła . .E tam zapatrzony ,zapatrzony to on był ale nie w nią tylko w pieniążki rodziców. Oni mieli się już nawet pobrać ale...ale jego rodzice chcieli żeby poszedł na studia i wyraznie dali Marysi do zrozumienia że ona w tym będzie mu tylko przeszkadzać. Zaczęła się wycofywać na tyle skutecznie że się w końcu rozstali bo on najpierw chciał potem nie chciał aż to się rozleciało. Ona myślała że to będzie lepsze dla niego. E tam odpowiedziała druga koleżanka ona może i wiedziała ale on? On wybrał dlatego się rozstali a ona nigdy nie wyszła już za mąż. Spotykała się z mężczyznami ale no właśnie no właśnie . Może gdyby wtedy nie zrobiła z siebie kozła ofiarnego?
Rozmawiałyśmy jeszcze długo ale chodzi mi głuwnie o to kiedy mówi się że jest ktoś dla kogoś ciężarem?
Na drugi dzień kiedy koleżanki odjechały w mojej głowie wciąż pozostawało pytanie co to znaczy być dla kogoś ciężarem bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam .Myślę że być dla kogoś ciężarem można porównać z takim pakowaniem się do podróży.Wszystko co nie chce się zmieścić w torbę podręczną jest nadbagażem. Z tym że w podróż zwaną życiem zabiera się trochę inne rzeczy . I wez tu się zdecyduj kiedy każda rzecz jest dla ciebie ważna. Bagaż podręczny musi zawierać w sobie tylko to co jest niezbędne.
Zadałam sobie pytanie .. Czy ja dla kogoś jestem ciężarem? I dalej myślałam że nie chciałabym być takim dla nikogo , takim nadbagażem który się wkłada przekłada w torbie a na końcu i tak zostawia uznając że bez tej jednej rzeczy da się żyć.
Niedawno odwiedziły mnie dwie moje koleżanki jeszcze ze szkoły średniej.No oczywiście że długie rozmowy i na dodatek z gatunku tych niedokończonych i ploteczek też. Ja tym razem bardzo mało mówiłam tylko słuchałam co rzadko się zdarza ale jednak się zdarza. Były wspomnienia z typu a pamiętacie ??A pamiętacie?? Pewnie że pamiętamy takie fajne młodzieńcze szaleństwa zawsze się pamięta bo to było to czego się próbowało ,smakowało na drodze w dorosłość rzekłam jakby obudzona ze snu. A pamiętacie Marysię S spotkałam ją kiedyś w sklepie i zagadałam a że się tyle lat nie widzieliśmy poszliśmy na kawę .Ona była rok starsza od nas ta co miała takiego fajnego chłopaka co wszystkie jej go zazdrościły. Pamiętamy ona to była głupia za nim ale i on wydawał się w nią wpatrzony. Dlatego każda z nas jej go zazdrościła . .E tam zapatrzony ,zapatrzony to on był ale nie w nią tylko w pieniążki rodziców. Oni mieli się już nawet pobrać ale...ale jego rodzice chcieli żeby poszedł na studia i wyraznie dali Marysi do zrozumienia że ona w tym będzie mu tylko przeszkadzać. Zaczęła się wycofywać na tyle skutecznie że się w końcu rozstali bo on najpierw chciał potem nie chciał aż to się rozleciało. Ona myślała że to będzie lepsze dla niego. E tam odpowiedziała druga koleżanka ona może i wiedziała ale on? On wybrał dlatego się rozstali a ona nigdy nie wyszła już za mąż. Spotykała się z mężczyznami ale no właśnie no właśnie . Może gdyby wtedy nie zrobiła z siebie kozła ofiarnego?
Rozmawiałyśmy jeszcze długo ale chodzi mi głuwnie o to kiedy mówi się że jest ktoś dla kogoś ciężarem?
Na drugi dzień kiedy koleżanki odjechały w mojej głowie wciąż pozostawało pytanie co to znaczy być dla kogoś ciężarem bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam .Myślę że być dla kogoś ciężarem można porównać z takim pakowaniem się do podróży.Wszystko co nie chce się zmieścić w torbę podręczną jest nadbagażem. Z tym że w podróż zwaną życiem zabiera się trochę inne rzeczy . I wez tu się zdecyduj kiedy każda rzecz jest dla ciebie ważna. Bagaż podręczny musi zawierać w sobie tylko to co jest niezbędne.
Zadałam sobie pytanie .. Czy ja dla kogoś jestem ciężarem? I dalej myślałam że nie chciałabym być takim dla nikogo , takim nadbagażem który się wkłada przekłada w torbie a na końcu i tak zostawia uznając że bez tej jednej rzeczy da się żyć.
wtorek, 21 czerwca 2016
Stare karabiny :)
U mnie po sąsiedzku mieszkają chłopcy prawie ośmioletni Jurek i czteroletni Franek. Lubimy się nawzajem dlatego też często ich goszczę u siebie w domu.. Kilka dni temu wracałam do domu a Jurek zawołał.. dzień dobry pani Elko!:)) Tak się zemną zawsze wita. Zanim zdążyłam odpowiedzieć Jurek wołał dalej..Wróciła pani? Prawie pani nie poznałem była pani u fryzjera? Bystry chłopak z tego Jurka. Zdążyłam tylko zapytać czy ma ochotę a on jakby za mnie dokończył bo stanął pod ich balkonem i zawołał mama maama pani Elka
wróciła czy mogę iśč do niej pogadać sobie o starych karabinach? Bardzo lubię pogadać sobie z rezolutnymi dziećmi. Swoich wnuków nie mam to korzystam gdzie mogę. Dogaduję się z nimi dość dobrze. Młodszy Franek jak przychodzi do mnie to od razu bez względu jaka to jest pora dnia wchodzi do sypialni kładzie sie na łóżku i mówi ja będę dziś u ciebie spać :))
Kiedyś rodzice chłopców powierzyli mi ich na noc i spaliśmy we trójkę w jednym łóżku Opwiadałam bajki aż zasnęłam chłopaki obudzili mnie i kazali dalej bajki opowiadać bo w takich układach niema zmiłuj. Opowiadałam ale musiałam przez sen gadać jakieś głupoty bo chłopcy znowu mnie szturchali ze coś z tą bajką jest nie tak. Widząc że nici ze spania zaproponowałam nocne party robiliśmy w nocy gofry .Zabawa była przednia a i problemu z zaśnięciem po dwugodzinnej nocnej zabawie już nie było.:)
Ps.świeżynka.
Dzwoniła do mnie mama chłopców i powiedziała "Wiesz co Jurek powiedział pani nauczycielce kiedy go zapytała co lubi robić po lekcjach? Powiedział ze lubi jezdzić na rowerze bawić sie z bratem i rozmawiać z sąsiatką o starych karabinach :))
Więc jakby ktoś chciał pogadać o starych karabinach to śmiało! zemną zawsze to zrobić może :))
wróciła czy mogę iśč do niej pogadać sobie o starych karabinach? Bardzo lubię pogadać sobie z rezolutnymi dziećmi. Swoich wnuków nie mam to korzystam gdzie mogę. Dogaduję się z nimi dość dobrze. Młodszy Franek jak przychodzi do mnie to od razu bez względu jaka to jest pora dnia wchodzi do sypialni kładzie sie na łóżku i mówi ja będę dziś u ciebie spać :))
Kiedyś rodzice chłopców powierzyli mi ich na noc i spaliśmy we trójkę w jednym łóżku Opwiadałam bajki aż zasnęłam chłopaki obudzili mnie i kazali dalej bajki opowiadać bo w takich układach niema zmiłuj. Opowiadałam ale musiałam przez sen gadać jakieś głupoty bo chłopcy znowu mnie szturchali ze coś z tą bajką jest nie tak. Widząc że nici ze spania zaproponowałam nocne party robiliśmy w nocy gofry .Zabawa była przednia a i problemu z zaśnięciem po dwugodzinnej nocnej zabawie już nie było.:)
Ps.świeżynka.
Dzwoniła do mnie mama chłopców i powiedziała "Wiesz co Jurek powiedział pani nauczycielce kiedy go zapytała co lubi robić po lekcjach? Powiedział ze lubi jezdzić na rowerze bawić sie z bratem i rozmawiać z sąsiatką o starych karabinach :))
Więc jakby ktoś chciał pogadać o starych karabinach to śmiało! zemną zawsze to zrobić może :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)