piątek, 16 sierpnia 2013

Ksiądz Wojtek

Siedem lat temu przybył do naszej społeczności by pełnić posługę wikariusza.Początkowo niesmiały pomalutku zaczął rozwijać u nas skrzydła swej posługi.Jest niesamowicie dobrym mówcom dlatego też z tego powodu ludzie lubili chodzić na mszę kiedy Wojtek sprawował ją.
Tak się złożyło że w tym okresie na początku jego pracy ja bardzo rzadko chodziłam do kościoła.powodem było nic innego tylko grzech który dusił mnie i nie pozwalał konfrontować go z prawdą.Kiedyś raz poszłam i natrafiłam właśnie na niego.Słuchając kazania poczułam jakby coś we mnie pękło!Myślałam w duchu sobie skąd on wie o mnie tyle rzeczy bo miałam wrażenie że mówi do mnie.Wróciłam do domu i dalej myślałam o tym co mówił.Jego słowa bardzo mocno utkwiły mi w głowie.Od tego czasu coraz częściej zaczęłam chodzić do kościoła.Dzięki niemu i temu co zrobił dla mnie zaczęłam na nowo żyć!
Jest bardzo skromnym księdzem ale upartym i potrafi doprowadzić ważne sprawy do końca .Ma niesamowicie ogromne poczucie humoru.bardzo duzo robi dla młodzieży.
Dziś odprawiał ostatnią mszę w naszej parafi. Frekfencja dopisała! Powiem wam odbyło sie wszystko bardzo spontanicznie ludzie nie kryli wzruszenia Nie pamiętam żeby kiedyś było takie pożegnanie.Proboszcz u nas nie ma zwyczaju organizować takie"imprezy"
Siedem lat to szmat czasu....można sie przyzwyczaić i na prawde poznać jakim kto jest człowiekiem.Oby takich księży było jak najwięcej!!!Przed tym człowiekiem chylę czoło a nie robię tego często.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Kolory tęczy na niebie lśnią
słońce maluje je ręką swą.
Dotyka ciała i pieści je
dotyka ciebie dotyka mnie.
Niech nie przemija ten błogi stan.
Niech nie odchodzi daleko w dal.
Bo ciepła pragniemy wszyscy wraz
bo słońce piękną melodię gra.
                                                                       

                                                                     






niedziela, 28 lipca 2013

Trochę muzyczki na ten gorący dzień
                           
                            
                  POZDRAWIAM!

   


                
                             
                            

wtorek, 16 lipca 2013

Tęsknota

Kiedyś zatęsknisz  tak powtarzała dziewczynce matka.Dziewczynka tylko radośnie sie uśmiechnęła i pobiegła się bawić.Nie rozumiała co oznacza tęsknić.Lata mijały ojciec wyjechał w delegację i dopiero wtedy poznała smak tęsknoty ponieważ była z ojcem bardzo związana.Czekała z utęsknieniem na listy od niego.Wtedy poznała jeden z wielu rodzajów ęsknoty.kilka lat póżniej poznała chłopaka zaczęli się spotykać.Nawet się nie zorientowała kiedy znajomość przerodziła się w miłość.Tęskniła za chłopakiem którego długo nie widziała.Była to jednak zupełnie inna tęsknota niż za ojcem którego przecież również mocno kochała.Szkołę kończyła w innym mieście gdzie mieszkała w akademiku.Kiedy nadchodził wieczór myślała o domu...Kochała swój dom rodzinny.Ile tych tęsknot myślała sobie kiedy przypomniała sobie słowa matki zatęsknisz,oj zatęsknisz.
Tęsknota wpisana jest w nasze życie.Bez niej właściwie nie ma nic co porusza nas tak bardzo.Kiedyś gdzieś przeczytałam że kto umie tęsknić potrafi też kochać.Dlaczego tęsknimy?